„ W dniach 17 i 18 listopada na zaproszenie władz Rejonu Kovelskiego dwuosobowa delegacja płońskiego starostwa w osobach wicestarosty Andrzeja Stolpy i rzecznika Anny Goliasz przebywała w Kovlu na Ukrainie. Okazją do spotkania było Święto Pracownika, czyli rejonowe dożynki”. Koniec cytatu z najnowszego kwartalnika „Ziemi Płońskiej” . Dziś na sesji rozdawali drugi numer tego bezpłatnego biuletynu. Miałam nie czytać, żeby się nie denerwować, że na tę gazetę publiczne pieniądze wydajemy. Nie udało mi się przekonać radnych, że to pieniądze wyrzucone w papier niewartościowy. Tyle gazet i portali internetowych za darmo pisze, co się w powiecie dzieje, że wydawanie 10 tys. zł, na kiepską w formie i treści gazetę naprawdę nie ma większego sensu. Uważam, że to antypromocja, a nie promocja powiatu. Nie posłuchali. W budżecie na 2012 rok zarezerwowali kasę na kolejne kwartalniki, w których to nie osoby są w delegacji tylko delegacja w osobach.
Na Ukrainę pojechali: Anna Goliasz – rzecznik starostwa i wicestarostwa Andrzej Stolpa. I nie w dniach, tylko po prostu, 17 i 18 listopada tam byli. A może specjalnie tak piszą, jak piszą (i na dodatek nie wiadomo, kto pisze), żeby zniechęcić do czytania reszty, żeby już po takim wstępie nie chciało się czytać, co tam robili. Ja nie przeczytałam.
Ale nie o tym, miałam pisać… Wyszło mimo woli. Ot, takie „zboczenie” zawodowe (albo tęsknota za dawna profesją). Przepraszam delegację w osobach, o których mowa wyżej, że wzięłam ją na publicystyczny widelec, a raczej, że wrzuciłam na klawiaturę, ale to nie o osoby chodzi, tylko o styl napuszony, niepoprawny, pseudourzędowy i o kasę, której mnie osobiście szkoda, na takiego gniota. Prywatni wydawcy niech sobie wydają, co chcą. Ich sprawa, ale samorząd…? Za publiczne pieniądze…
Dzisiaj uchwaliliśmy budżet powiatu na rok 2012. Stąd i ten świeżutki żal, że ponad 110 tys. zł pójdzie na taką promocję. Byłoby więcej, ale 24 tys. zł zdjęliśmy z promocji – za co bardzo wszystkim, którzy poparli ten wniosek dziękuję – i przekazaliśmy na dodatkowe wsparcie dla rodzin zastępczych niespokrewnionych z dzieckiem. Malutka satysfakcja, że można.
Od 1 stycznia rodziny zastępcze z powiatu płońskiego (nie dotyczy to rodzin spokrewnionych z dzieckiem) będą otrzymywać co miesiąc 1200 zł. 1000 zł daje państwo, a 200 zł dorzuca od siebie samorząd powiatowy (z pieniędzy zdjętych z promocji).
Rodzin zastępczych niespokrewnionych z dziećmi mamy w naszym powiecie tylko 8. Wychowuje się w nich 9 dzieci. W domu dziecka jest prawie 50 dzieci zwanych wychowankami. I niemal tyle samo pracowników. Miesięczny koszt utrzymania dziecka w domu dziecka wynosi ponad 3500 zł. I jak by się wychowawcy nie starali, ile by serca w swoją pracę nie wkładali, to zawsze będą tylko wychowawcami, a dom dziecka placówką, a nie rodziną.
Jeśli w tym roku chociaż jedna rodzina z powiatu płońskiego zdecyduje się na trud i radość bycia rodziną zastępczą dla potrzebującego dziecka (dzieci), to uznam, że nietypowa promocja rodzicielstwa zastępczego poprzez przekazanie większych pieniędzy na wychowywane w takich rodzinach dzieci, odniosła skutek. Pieniądze nie mogą być bodźcem, ale nie powinny być też barierą przy podejmowaniu decyzji przez potencjalne rodziny zastępcze. Nie wszyscy jesteśmy Rockefellerami. I nie jest prawdą, że dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają. Nawet angielscy gentelmani mówią o nich otwarcie (patrz David Cameron na ostatni szczycie Unii Europejskiej).
Jeszcze chwila i zacznę pisać o kursie euro, o inflacji, kryzysie… O strachu. Niepisanie o tym, co jest lub być może, niczego nie zmieni, chociaż są tacy, co wierzą, że zaklinanie rzeczywistości jest metodą na kształtowanie tej rzeczywistości. Ja w takie proste recepty nie wierzę. Ale pisać o tym, o czym wszyscy piszą nie będę. Nie przed świętami.
Najnowsze komentarze